Piłakno – perła Mazur

Browse By

Jeżeli Mazury kojarzą się wam z czystymi jeziorami, pięknem przyrody i smacznymi rybami, to dlatego że dokładnie tak jest!

Jest środek sezonu i są wakacje, więc podpinamy przyczepę i jedziemy na Mazury. Mieliśmy wytypowane jeziora i pola kempingowe, ale musieliśmy najpierw sprawdzić jak te miejsca są położone i czy będą nam odpowiadały. Jako cel obraliśmy okolice Mrągowa, a dokładniej jeziora kilkanaście kilometrów na południowy zachód od tego miasta.

Wakacje nie są najlepszym okresem, żeby znaleźć dobre miejsce na ustawienie przyczepy tuż nad wodą i ta zasada obowiązuje również na Mazurach. Duża ilość jezior w tym wypadku przekłada się na dużą liczbę pól namiotowych, które niestety były przepełnione i miejsca bezpośrednio przy wodzie lub w schronieniu drzew były już zajęte. Ruszyliśmy dalej w kierunku gminy Sorkwity. Na mapach google znajdziecie Ośrodek wczasowy „Królewska Przystań” i trochę dalej na południe „Dębową Przystań”. Zatrzymam się na chwilę przy Królewskiej Przystani, ponieważ jest to duży ośrodek z możliwością wynajęcia domku lub przyczepy kempingowej. Można też przyjechać ze swoją przyczepą. Mają też całkiem dobrą restaurację i sklepik spożywczy. Podpytaliśmy miejscowych i znaleźliśmy jedno pole w lesie nad samym jeziorem. Jest to pole kempingowe „Zielony Raj” w miejscowości Borowy Las przy Woli Maradzkiej.

Wszystkie nasze warunki były tutaj spełnione, przyczepa prawie w wodzie, drzewa rzucały cień. Jedynym uniedogodnieniem był brak prądu i pryszniców. Ale skoro mamy w pełni wyposażoną przyczepę, to nie jest nam to potrzebne. Dodatkowo, ze względu na brak tych dwóch rzeczy, cena za pobyt okazała się być niesamowicie atrakcyjna. W trakcie naszego pobytu już były budowane toalety i natryski, więc w tym roku wszystko powinno być już oddane do użytku. Właściciel zdradził nam również swoje plany na budowę dużego pomostu dla wędkarzy, który powinien powstać w 2017 roku. Warto też wspomnieć o tym, że w razie potrzeby właściciel może podstawić agregat prądotwórczy. Można tu również wynająć przyczepę kempingową.

Samo jezioro jest I klasy czystości i już sam widok tak czystej wody wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Akwen jest bardzo głęboki i w niektórych miejscach sięga około 60m. Uskoki i dołki zaczynają się już kilka metrów od brzegu, więc warto się najpierw przepłynąć i wybadać dno, zanim wejdziemy w woderach lub mieć przy sobie długi kij, którym będziemy sprawdzać dno przed każdym następnym krokiem. Miejscami dno jest bardzo muliste i zdarzyło mi się nieraz zagrzebać w 40 cm mule, przy nieostrożnym kroku.

Ze względu na idealną przejrzystość wody, Piłakno jest też bazą dla płetwonurków, którzy chętnie korzystają z tego jeziora.

Przyczepa ustawiona, przedsionek rozstawiony, zezwolenie wędkarskie wykupione (zezwolenia wydaje Gospodarstwo Rybackie Mrągowo), więc czas zacząć łowić.  Leszcz, płoć, okoń, szczupak i węgorz to ryby najliczniej występujące w tym jeziorze, więc trzeba się zdecydować co chcemy połowić.

Zanęciłem łowisko na leszcza. Trzeba mieć na uwadze, że dobowy limit zanęty to 1 kg. Wyciągnąłem feedera Mikado UV o długości 3,3 m oraz wędkę Shimano Vengeance 2,7m z ciężarem wyrzutu do 100g i kołowrotki z wolnym biegiem. Na końcu żyłki głównej feedera umieściłem rurkę antysplątaniową z koszyczkiem 20g, krętlik, 40 cm żyłki przyponowej i haczyk nr 8, na który nabiłem białe robaki. Tak przygotowany zestaw posłałem w zanęcone łowisko. Ze względu na obecność drzew tuż przy wodzie, wygodniej było umieścić podpórki w wodzie i dodatkowo przed szczytówką umieściłem na trzeciej podpórce elektroniczny sygnalizator brań, na którym umieściłem żyłkę po ustawieniu wędki. Drugą wędkę z kołowrotkiem z nawiniętą plecionką zakończyłem dużym hakiem nr 1 i zamiast koszyczka zanętowego, doczepiłem ciężarek 30g do rurki antysplątaniowej. Na tym haku wylądowały dwie duże rosówki.

Nie czekałem długo na pierwsze branie. Leszcze co jakiś czas wieszały się na haczyku. Były to ryby średniej wielkości, ale za to brania były częste i co ciekawe, po założeniu na hak pinki, brały również ładne płocie. Pod wieczór nastąpiło potężne branie na wędce z rosówkami. Sygnalizator wydawał z siebie ciągły dźwięk, a plecionka wysnuwała się z ogromną prędkością z kołowrotka. Zacięcie, potężny zryw naprawdę dużej ryby i linka wciąż ucieka z kołowrotka. Postanowiłem troszeczkę dokręcić hamulec, co okazało się być błędem, ponieważ przy kolejnym zrywie plecionka przyponowa nie wytrzymała i pękła uwalniając rybę. Plecionka na przypon miała wytrzymałość do 11 kg. Biorąc pod uwagę, że następnego wieczoru złowiłem na ten zestaw małego suma, to moje podejrzenia padły właśnie na ten gatunek.

No nic, jutro też jest dzień, ale zanim się położymy spać, warto sprawdzić, co po zachodzie słońca pokaże się przy brzegu. W tym wypadku w wodzie zobaczyłem mnóstwo raków. Niektóre były prawie długości mojej dłoni, a niektóre mniejsze, ale było ich tu niesamowicie dużo.

Wszyscy wiedzą, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. A skoro jesteśmy w lesie, to wystarczy się przejść przez kilka minut i nazbierać kilka grzybów, które wrzucimy na patelnię, do tego boczek i jajka i śniadanie mistrzów gotowe. To jest kolejna piękna rzecz związana z taką formą wypoczynku. Kiedy do jakiegoś dania mamy ochotę dodać na przykład grzyby, wystarczy się po nie schylić. 🙂

Na ten wypad zabraliśmy oprócz naszego syna mojego chrześniaka, więc dzieciaki cały dzień biegają na świeżym powietrzu grając w piłkę, berka, chowanego lub walcząc na kije. Po kilku godzinach gonitwy przychodzi czas na odpoczynek, a powszechnie wiadomo, że najlepiej wypoczywa się podczas łowienia. 🙂

Każdy dostał po wędce ze spławikiem i pinkę. Żeby były widoczne efekty wrzuciłem garść zanęty do wody i ustawiłem mały grunt. Po tym zabiegu ukleje wyciągali z prędkością światła, ciesząc się z każdej złowionej samodzielnie ryby. Trafiły się też małe leszczyki i płotki.

Po chwili łowienia nadszedł znowu czas na bieganie po lesie, więc do wody trafił mój sprzęt. Dalej brały średniej wielkości leszcze, płocie, okazjonalnie okonek. Przyjemne łowienie. Pod wieczór odezwała się wędka z rosówkami i wyciągnąłem wymiarowego węgorza. Scenariusz powtarzał się przez kolejne dni, więc wędkarsko wypad całkiem udany.

Jeżeli podczas łowienia zabraknie zanęty, robaków albo spławika, to można pojechać do Mrągowa do dużego sklepu wędkarskiego. W przypadku, kiedy pocałujemy klamkę, wystarczy się odwrócić i wrzucić pieniądze do automatu,z którego wybierzemy sobie właśnie przynętę, zanętę, haczyki albo spławiki. Tak jak byśmy kupowali napój z automatu. Bardzo przydatna rzecz.

Skoro już mowa o Mrągowie, to warto wybrać się tam nie tylko po uzupełnienie braków wyposażenia wędkarskiego, ale również na zwiedzanie lub udział w jednej z całej masy imprez, które tu się odbywają w sezonie letnim. Zwiedzić można zabytkowe centrum Mrągowa, Kościoły lub ratusz, w którym znajduje się muzeum, jak i Miasteczko Westernowe Mrągoville. Do części imprezowej zaliczymy takie wydarzenia jak: letnie koncerty na deptaku, Mazurską Noc Kabaretową, koncerty Folkowe, Festiwale oraz chyba najbardziej znany Piknik Country. Jest to festiwal muzyki country (i nie tylko) który na kilka dni zmienia całe miasto. Przyjeżdża kilkadziesiąt tysięcy turystów z całego świata oraz artyści polscy i zagraniczni. Do tego organizowana jest parada country, konkursy, pokazy tańca, więc jest co robić.

W odległości 30 km od jeziora znajdują się Mikołajki, okrzyknięte Polską Stolicą Żeglarską. Tu również możemy doświadczyć Festiwalowo-koncertowych emocji związanych z żeglarstwem, szantami i ogólnie wakacyjnym klimatem. Od wielu lat w Mikołajkach organizowany jest też Rajd Polski WRC, co może być bardzo ciekawym wydarzeniem dla fanów tego sportu.

Na mazurach można spędzić dużo czasu i moim zdaniem warto! Jest to przepiękny region, który ma do zaoferowania jeziora z krystalicznie czystą wodą, piękną przyrodę i rozrywkę dla każdego. Nie docenicie piękna i klimatu Mazur, jeżeli tam nie pojedziecie i nie doświadczycie tego na własnej skórze. Nie mówię tu jedynie o opisanej wyżej części, ale o całym województwie.

Nie, wypoczynek w tych okolicach zdecydowanie nie jest przereklamowany i polecam wszystkim wędkarzom i nie wędkarzom, żeby posmakować Mazurskich klimatów, ryb, swojskich dań i wyrobów.

Pora na wypuszczenie węgorza:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *