Gopło – połów ryb czy wędkarzy?

Browse By

Podczas opisywania naszego pobytu nad jeziorem Głuszyńskim wspomniałem o jeziorze Gopło, które będzie przedmiotem tego wpisu. Jest to jeden z najbardziej znanych naturalnych zbiorników wodnych w województwie kujawsko-pomorskim i w Polsce. Jest to duże jezioro o długości 23-25 km i szerokości od 200 – 2500 metrów i powierzchni około 2100 ha. Jego średnia głębokość to około 5 metrów, a najgłębszy punkt to 16-17 metrów.

Jest to bardzo urokliwe miejsce, w którym bez wątpienia można wypocząć i złowić mnóstwo ryb. Zanim jednak opiszę pole kempingowe na które trafiłem i łowienie, muszę wspomnieć o opłatach za wędkowanie, które niestety są uznawane za jedne z najdroższych w naszym kraju. Do tego, miejsca udostępnione do łowienia są ograniczone. Zezwolenia wędkarskie można wykupić w Gospodarstwie Rybackim Gopło. Na chwilę obecną tydzień wędkowania na spinning lub grunt kosztuje 112 PLN (123 PLN z łodzi), a miłośników nocnego łowienia czeka dodatkowa opłata w wysokości 50 PLN. Jest to moim skromnym zdaniem bardzo wygórowana opłata, biorąc pod uwagę, że na niektórych rybnych jeziorach na Mazurach pobierano 35 PLN za tydzień z dopłatą 10 PLN za możliwość łowienia w nocy.

Cały sezon nad Gopłem można łowić, jeżeli wniesie się opłatę 195 PLN (230 PLN z łodzi). Są to jednak dane za 2016 rok. Za łowienie metodą spławikową zapłacimy dużo mniej.

W każdym razie warto przyjechać i się zasadzić na ładne rybki, ponieważ jest ich bardzo dużo i biorą niemal jak na prywatnych, zarybionych łowiskach, o czym napiszę za chwilę, a wciąż jest to naturalny zbiornik. Przeważają tutaj leszcze, karpie, sumy, okonie i sandacze, więc każdy znajdzie coś dla siebie. A teraz przejdźmy do mojego krótkiego pobytu nad Gopłem.

Nad Gopło trafiliśmy po nieudanej próbie znalezienia pola namiotowego nad jeziorem Głuszyńskim. Jeżeli chodzi o samo miejsce, to nie musieliśmy długo szukać, ponieważ tak naprawdę pierwsze pole na które trafiliśmy spełniało nasze wymagania i zaczęliśmy rozbijać namiot. Był to Ośrodek Rekreacyjno-Sportowy w Złotowie, jeżeli dobrze pamiętam. Jest możliwość wjechania samochodem i rozpakowania się, ale sam pojazd musimy zostawić po drugiej stronie ulicy na parkingu. Na terenie są do wynajęcia domki letniskowe, są miejsca do wodowania łódki, rozpalenia ogniska, boisko do siatkówki, piłki nożnej, wypożyczalnia sprzętu wodnego, bar i zadbane sanitariaty, więc praktycznie wszystko czego trzeba. Sam pobyt pod namiotem kosztuje 10 PLN od osoby i ta opłata obejmuje wszystko, włącznie z parkingiem i korzystaniem ze sprzętu wodnego, więc bardzo dobra oferta, która trochę rekompensuje opłaty za wędkowanie.

Po rozbiciu namiotu przyszła pora na rozłożenie sprzętu. Dwie wędki na grunt, średniej wielkości kołowrotki, na końcu żyłki rurka antysplątaniowa z koszyczkiem zanętowym i przyponem o długości 40-50 cm. Wszystko zakończone haczykiem nr 8 z białymi robakami, a na drugim haczyku kukurydzą. Zanęciłem 2-3 kulami niedaleko od brzegu i zestawy wylądowały w wodzie. Pierwsze branie nastąpiło w momencie, kiedy zestaw drugiej wędki uderzył o dno. Nie zdążyłem podebrać leszcza o długości 30 cm, kiedy nastąpiło branie na drugiej wędce. Leszcze o podobnych rozmiarach (+ – 10 cm) wieszały się na haczykach z taką częstotliwością, że po dwóch godzinach zrezygnowałem z jednej wędki i łowiłem już tylko na jedną. Jednak w wielu przypadkach nie zdążyłem odłożyć kija na podpórkę, a już ryba była na haczyku. Po kolejnej godzinie postanowiłem zmienić hak na większy i założyłem 3 ziarna kukurydzy. Przez mniej więcej pół godziny nic się nie zainteresowało przynętą i już chciałem wrócić do robaków, kiedy nastąpiło potężne branie. Po kilku minutach holu zobaczyłem przy brzegu pięknego karpia, który na oko mierzył mniej więcej 50-60 cm. Zanim zdążyłem chwycić podbierak, ryba ponownie odjechała i zerwała przypon, więc niestety nie udało mi się wyciągnąć karpika na brzeg. Jak widać białej ryby jest tu cała masa i tylko czeka na nasze haczyki. 🙂

W nocy zmieniłem zestawy na nieco mocniejsze, zamiast koszyczka doczepiłem ciężarek, a haki wymieniłem na największe, które miałem. Jako przynętę założyłem na jeden hak dwie rosówki, a na drugi wątróbkę. Ponieważ planowałem łowić trochę dalej od brzegu, obwiązałem wątróbkę żyłką, żeby podczas wyrzutu nie spadła z haka. Po obiecującym popołudniu miałem oczekiwania na owocny nocny połów. Po niecałej godzinie czekania, wątróbka przypadła do gustu sumowi. Branie było bardzo mocne, ale już podczas zacięcia wiedziałem, że nie złowiłem potwora. Nie był to olbrzym, a nawet nie miał wymiaru. Co nie zmienia faktu, że był!

Po wypuszczeniu rybki, założeniu nowego nieświeżego kawałka wątróbki i wyrzuceniu zestawu ponownie czekałem na kolejne branie. Po niecałej godzinie odezwał się sygnalizator przy wędce z rosówkami. Tym razem ryba delikatnie połknęła przynętę i spokojnie zaczęła odpływać zatrzymując się co metr, dwa metry, więc wolałem trochę poczekać z zacięciem. W momencie, kiedy odjazd był bardziej zdecydowany, ja również zdecydowanie zaciąłem. Po krótkim holu w podbieraku wylądował kolejny sumik.

Podczas naszego pobytu nad Gopłem, który trwał zaledwie 2 noce, złowiłem kilkadziesiąt leszczy i karasi, kilka niedużych sumów, płoci i okoni. Wszystko z brzegu i bez nadmiernego nęcenia. Z tego względu warto podjechać nad to jezioro i się nacieszyć ilością łowionych ryb. Jestem pewien, że przy dłuższym pobycie można tu złowić całkiem ładne okazy. Opłata za wędkowanie jest bardzo wysoka, ale myślę, że raz można to przełknąć, żeby mieć tyle frajdy.

Pisząc raz, mam na myśli rzeczywiście raz, ponieważ jest sporo innych miejsc, gdzie można z powodzeniem łowić za dużo niższą stawkę. Jeżeli opłaty byłyby niższe, to z pewnością bym wrócił nad Gopło i postarał się złowić nieco większe okazy i to nie raz. Jednak przy takich cenach wolę wybrać inne zbiorniki, o których dowiecie się niedługo. 🙂

W okolicy jest też kilka miejsc, które warto odwiedzić. Jedno, które większość z nas zna, znajduje się przy północnej części jeziora i jest nim Mysia Wieża w Kruszwicy. Tak, dokładnie ta z legendy o Popielu, którego zjadły myszy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *